Początek

tył 2

Dlaczego postanowiłam prowadzić bloga?

Moja rodzina i znajomi wielokrotnie próbowali nakłonić mnie do napisania o mojej “egzotycznej” chorobie… Nie słuchałam ich, nie chciałam, kompletnie nie czułam tego pomysłu. Na początku, gdy choroba niespodziewanie wtargnęła w moje życie, było mi bardzo trudno się odnaleźć. W ciągłym strachu o swoje życie, pomiędzy kolejnymi pobytami w różnych szpitalach, to nie był czas ani miejsce, by myśleć o tak prozaicznych sprawach. Poza tym, nie czułam wówczas potrzeby, by dzielić się z kimkolwiek moją historią bez happy endu… Dużo czasu zajęło mi oswajanie się z nową rzeczywistością. W końcu zdałam sobie sprawę, że jest wiele tematów, które warto byłoby poruszyć, ale obawiałam się, że nie będę w stanie właściwie ubrać w słowa tego, co chcę przekazać i że będzie to zwyczajnie nudne, bez przełożenia na realia. Obawy pozostały – wiem, że słowami nie oddam w stu procentach moich przemyśleń, przeżyć, wszystkiego, co we mnie siedzi, nie pokażę też dokładnie przez co przeszłam, ale przestało to mieć jakiekolwiek znaczenie. Moja choroba i większość tego co z nią związane jest zdecydowanie „nieszablonowe” i narosło wokół tego wiele zbędnych domysłów, podejrzeń i plotek, czasami bardzo krzywdzących. Blog daje mi możliwość pokazania prawdy o mnie i o tym, z czym muszę się mierzyć, a tym samym rozwiania wszelkich wątpliwości dotyczących mojej niepełnosprawności. Pisanie bloga może być całkiem dobrą formą odzwierciedlenia moich przeżyć, pokazania faktów i realiów mojego życia, którymi może nie do końca miałam ochotę się dzielić, a może po prostu do tej pory nie wiedziałam do końca, jak to zrobić. Tu mogę tego dokonać na własnych warunkach.

Nazwa bloga nie jest przypadkowa. Hungry 4 life to skrót od hungry for life czyli w najprostszym tłumaczeniu „głodna życia”. Każdy, kto zaczyna swoją przygodę z blogowaniem, wie, że wymyślenie nazwy to pierwszy krok do czegokolwiek, i że proces twórczy w tym przypadku jest intensywny, potrafi trwać miesiącami. I tak, po tygodniach wytężonej harówki intelektualnej, kombinowania i wynajdywania coraz bardziej idiotycznych nazw, w akcie desperacji postanowiłam powrócić do mojego pierwszego, moim zdaniem najlepszego, pomysłu. Nazwa nie odnosi się dosłownie do głodowania, ale bardziej do tęsknoty za utraconą normalnością, oraz do tego, że mimo trudności jakie napotkałam na swojej drodze i tego, że czasem mam wszystkiego dość to nadal próbuję żyć najlepiej jak jest to możliwe w moim stanie. Nazwa i logo z żarłocznym serduszkiem stanowią również grę słowno-obrazkową odnoszącą się do mojego sposobu żywienia. Szczegóły na temat tego sposobu możesz poznać klikając w zakładkę lub odnośnik „Moja choroba”.

Myślą przewodnią przy tworzeniu tego bloga byli ludzie, którzy podobnie jak ja cierpią, czasem w milczeniu i nie chcą, nie umieją, bądź nie mają szansy mówić otwarcie o swojej chorobie. Chcę, żeby nasz głos był słyszalny i żebyśmy przestali być niewidzialni.

Ten blog został założony przede wszystkim w celu podniesienia świadomości o niepełnosprawności, która może przyjmować różne oblicza. Nie wszystko, co wygląda dobrze na zewnątrz, jest takie w rzeczywistości. Niepełnosprawność to nie tylko brak kończyny czy wózek inwalidzki. Niepełnosprawni to nie tylko ci sparaliżowani, czy obarczeni wadami wrodzonymi. Niepełnosprawność nie musi być widoczna na pierwszy rzut oka.

disable

Chcę na własnym przykładzie pokazać, jak wygląda życie osoby z niewidzialną chorobą. Chcę opowiedzieć o tym, jak brak wiedzy i empatii ze strony innych może odebrać choremu resztki nadziei. Jak bardzo bolą nieprzemyślane, fałszywe i niesprawiedliwe oskarżenia o symulowanie choroby czy niestabilność emocjonalną, podczas gdy w rzeczywistości codzienność chorego wypełnia ból, cierpienie, strach o swoją przyszłość, a niekiedy perspektywa powolnego umierania bez szansy na choć minimalną poprawę swojego stanu zdrowia… Chcę uświadamiać, że pozory czasem naprawdę potrafią mylić i nie należy przy ocenie kogokolwiek sugerować się wyłącznie jego „opakowaniem”, że warto skłaniać się do budowania w sobie wrażliwości, która pozwoli traktować ludzi z przewlekłymi chorobami z szacunkiem, należnym każdemu, niezależnie od okoliczności.

Ten blog będzie nie tylko o mnie, w końcu na swojej „szpitalnej” drodze spotkałam wiele osób, mniej lub bardziej życzliwych. Wzorce zachowania tych osób i ich nastawienie do mojej choroby były i są tak diametralnie różne, że warto bliżej się im przyjrzeć.

Nie mogłabym również nie wspomnieć o nieporadności i absurdalnych działaniach służby zdrowia wobec ludzi przewlekle chorych, oraz, tak jak ja, cierpiących na rzadko spotykane schorzenia. Mam bardzo bogate doświadczenia w tej materii, i liczę, że mówiąc głośno o wszelkich lekarskich uchybieniach i błędach, które popełniono w trakcie mojej diagnostyczno-medycznej wedrówki, uda mi się rozpocząć dyskusję o tym, co należy i co można zmienić, jeśli nie dla mnie, to dla innych chorych.

Są pewne rzeczy, których zwyczajnie nie umiem dłużej w sobie dusić, choć nie przed każdym chciałabym się uzewnętrzniać. Niejednokrotnie słyszałam opinie, że nie powinnam dłużej ukrywać prawdy o sobie i swojej chorobie. Przecież to, przez co przeszłam i nadal przechodzę jest tak niewyobrażalne, że byłby to świetny materiał na film lub książkę. W istocie długo nosiłam się z decyzją o założeniu bloga, a początkowo całkowicie odrzucałam ten pomysł, choćby dlatego, że bardzo cenię sobie prywatność i jak każdy boję się wystawiać na krytykę. Uznałam jednak, że nadszedł czas wyjść ze swojej strefy komfortu. Ostatecznie, jeśli nie spróbuję, nigdy się nie przekonam, czy w ogóle jest czego się bać.

Zdaję sobie sprawę z tego, że treści na moim blogu mogą niekiedy przybierać charakter szokująco-dołujący. Nie chcę nikogo wprowadzać w depresyjny nastrój, choć nie ma co ukrywać – to co mam do powiedzenia nie jest ani lekkie, ani przyjemne, ani zabawne. Trudno jest mi mówić o tym, jak straciłam możliwość jedzenia i picia, która do tamtej chwili była dla mnie tak oczywista i prosta jak oddychanie lub o tym, jak uznano mnie za anorektyczkę, która sama jest sobie winna. Trudno jest wracać myślami do zabiegów i badań, które przeszłam, i do momentu, kiedy runęła na mnie straszna prawda o tym, że moja choroba może być nieuleczalna. Trudno jest o tym mówić, a więc na pewno niełatwo jest o tym czytać, próbować zrozumieć. W grę wchodzą przecież bardzo silne i skrajne emocje. Uważam jednak, że warto. Warto mówić głośno o swoich doświadczeniach i warto pielęgnować w sobie wrażliwość i empatię dla innych. W końcu choroba nie wybiera…

Mówiąc o swoim cierpieniu, nie sposób uniknąć dramaturgii i łzawego tonu, liczę jednak, że uda mi się w swojej pisaninie zachować odrobinę dystansu oraz dobrego humoru. Niełatwo jest się otworzyć, być szczerym ze sobą i z innymi, a przy tym nikogo nie urazić czy nadmiernie nie zaszokować. Wiem, że nie uniknę ocen i krytyki ze strony innych, lecz myślę, że i z tym można się oswoić. Życie jest trudne, a przy tym bywa bardzo przewrotne, warto zatem zdać sobie sprawę, że są kwestie, nad którymi warto się zatrzymać i zastanowić, oraz takie, którymi w ogóle nie należy się przejmować. Tego nauczyła mnie moja choroba i uważam, że każdy (nie tylko chory) powinien być tego świadomy. Trzeba doceniać to, co się posiada tu i teraz, cieszyć się choćby z najmniejszych rzeczy.

Moja choroba nauczyła mnie również tego, że czasem jednak nie wszystko jest możliwe i pewnych kwestii po prostu przeskoczyć się nie da. Czasem niestety wszystko idzie pod górkę. Trzeba zatem umieć trzeźwo patrzeć na rzeczywistość i mieć wyłącznie realistyczne oczekiwania, w przeciwnym razie nie da się uniknąć rozczarowania i frustracji. Wydarzenia, które mnie spotkały zmieniły mnie na zawsze, nauczyły między innymi balansować pewne kwestie w życiu i dostrzegać rzeczy, z których kiedyś nie zdawałam sobie sprawy.

Każdy w życiu ma swoje problemy, i nie o to chodzi, by porównywać ich wielkość, lub zastanawiać się kto ma w życiu gorzej, a kto lepiej. Wielu kwestii też najzwyczajniej w świecie nie da się porównać. To, co dla jednego jest sufitem, dla drugiego jest podłogą. Błędem jest jednak uleganie złudnemu wrażeniu, że już zawsze będzie źle. Albo, że już zawsze będzie dobrze. Życie mi pokazało, że do niczego nie wolno się przyzwyczajać, bo nic nie jest dane człowiekowi raz na zawsze.

W chwili gdy to piszę mam 29 lat, a za sobą tyle doświadczeń, że mogłabym nimi obdarować kilka osób. Obiecuję jednak pilnować się, aby ustawicznie nie biadolić, nie użalać na swój los i nie zasypywać moich czytelników samymi nudnymi medyczno-zdrowotnymi terminami. Tematy, które chcę poruszyć, po części dotykają nas wszystkich, zdrowych i chorych. Na bazie własnych doświadczeń spróbuję pokazać, jak podejść nie tylko do choroby, ale też ogólnie do pewnych fundamentalnych kwestii w życiu, jak zaakceptować, odpuścić, jak przyjąć sytuacje, których nie jesteśmy w stanie zmienić, ani się z nimi pogodzić. Jak to jest stracić wszystko i budować swoje życie, na czymś, co już nigdy nie będzie takie samo? Jak przywrócić normalność swojej nowej, „nienormalnej” rzeczywistości? Jak odnaleźć się w codzienności, która wydaje się niemożliwa do ogarnięcia i poukładania? Może się wydawać, że mam gotową receptę na każdy problem i że dobrze sobie radzę ze wszystkimi przeciwnościami losu. Tak naprawdę jednak ciągle błądzę, odnoszę porażki, niejednokrotnie doświadczając poczucia frustracji, żalu i rozczarowania życiem, a moja codzienność jest nieustannym sprawdzianem z radzenia sobie z trudnościami. Liczę, że ten blog pozwoli mi znaleźć sposób na radzenie sobie z tym, co wciąż mnie przerasta, że otworzy mi oczy na to, czego wciąż jeszcze muszę się nauczyć i pomoże mi znaleźć odpowiedzi na wciąż powracające pytania. W związku z tym nie będzie tu gotowych rad, instrukcji, tutoriali rodem z „Make Life Easier”. Będą za to moje subiektywne spostrzeżenia, ale i zachęta do tego, byśmy razem pochylili się nad pewnymi kwestiami i spojrzeli na nie z trochę innej perspektywy. Dlatego Mój Czytelniku, zachęcam Cię, abyś wszelkie swoje opinie i spostrzeżenia, lub po prostu to, co masz ochotę dodać, niezależnie czy jest to pochlebne, czy stanowi konstruktywną krytykę pozostawiał mi w komentarzach pod wpisem, za każdy taki feedback od Ciebie będę bardzo wdzięczna i oczywiście zrobię co w mojej mocy, aby żaden komentarz nie pozostał bez odpowiedzi. Chciałabym również pomóc innym chorym osobom odnaleźć własną drogę, lub chociaż wypracować w sobie pewne mechanizmy potrzebne w codziennej walce z przeciwnościami losu. Mój nieobliczalny organizm co chwila funduje mi nowe „niespodzianki”, tym nie mniej, tak jak każdy, muszę się też mierzyć ze zwykłą, szarą codziennością i przewrotnym losem, który jednego dnia daje cukierka, a drugiego wali z pięści w twarz. Czasem powtarzam, że w niektórych przypadkach życie to taka „elegancka dziwka”, która z pozoru wygląda jak dama, a gdy poznajemy ją bliżej cały romantyzm pryska, a za każdą przyjemność przychodzi nam słono zapłacić… Może brzmi to ostro i może jest w tym trochę przesady, ale też dużo prawdy, i niestety z tą panią, czy chcemy, czy nie musimy się zaprzyjaźnić, bo tak się akurat niefortunnie składa, że z jej usług jesteśmy zmuszeni korzystać do końca naszych dni.

Nie mogę obiecać, że moje wpisy będą szczególnie porywcze i ambitne. Z uwagi na mój chwiejny i kapryśny stan zdrowia, nie jestem w stanie w stu procentach zaangażować się w cokolwiek. Bywają dni, że nawet podniesienie się z łóżka jest dla mnie tak dużym wyzwaniem, jak wyprawa na szczyt K2. Wówczas prawie nie wychodzę z domu i dla zabicia czasu robię różne, mało ekscytujące rzeczy. Nie wykluczam więc, że pojawią się tu wpisy o tym, jak pomalowałam paznokcie, albo jaki film obejrzałam na TVN Siedem 😛 . Może się wydawać, że to przecież nie ma znaczenia, a jednak w ten sposób chcę pokazać, jak uczę się akceptacji dla pewnych spraw i co robię, by choć w niewielkim stopniu przywrócić sobie namiastkę tej zwyczajności i normalności, które rządziły moim „zdrowym” życiem.  Codziennie zdobywam swoje K2, nawet jeśli jest to tylko prysznic, ubranie się, czy przygotowanie sobie żywieniowej „pinacolady”… i wiem, że nie powinnam czuć się winna za to, że nie zrobiłam nic więcej.

przód

Kończąc ten wpis chciałabym zaprosić wszystkich, którzy chcą poznać mnie, mój punkt widzenia oraz moją codzienną niecodzienność do zaglądania na kolejne karty mojego bloga. Wkrótce na blogu pojawi się wpis o początkach mojej choroby będący pierwszą częścią całej historii o tym jak to się stało, że zachorowałam i przez co przeszłam w pierwszych fazach mojej choroby oraz podczas pobytów w szpitalach. W międzyczasie zapraszam do odwiedzenia zakładki „O mnie”, gdzie pokrótce opisałam, kim jestem oraz jak wyglądało moje „zdrowe” życie i codzienność.

 

podpis_przezrklik_fundacja_small

 

39 myśli w temacie “Początek”

  1. hej kochana:) Ja również bardzo się cieszę, że postanowiłaś się otworzyć przed innymi, myślę, że to bardzo ważne. Niedawno się zastanawiałam co u Ciebie słychać i jak się miewasz. Teraz jak piszesz bloga będę na bieżąco:) Myśęl,że to co tu opiszesz na pewno pomoże Tobie, innym „niewidzialnym chorym”, jak również wszystkim pozostałym ludzikom na świecie;). Powodzenia i już jestem Twoim Fanem:):*

    Polubienie

    1. Mój Drogi Fanie Paluszku 😉 dziękuję, że zechciałaś zajrzeć, przeczytać i podzielić się tym komentarzem. Liczę, że kolejne posty nie zawiodą mojego Fana 😉 Pozdrawiam i ściskam ❤

      Polubienie

    1. Dziękuję Ci bardzo Paweł i dzięki za propozycję pomocy, nie wykluczone, że miałabym kilka pytań w tej materii 😉 więc jak coś to już wiem do kogo mogę sie odezwac 😉 dzieki jeszcze raz. Pozdrowionka.

      Polubienie

    1. Pawle, dziękuję za komentarz. Niestety reklamy to kwestia korzystania na chwilę obecną z darmowej wersji WordPressa. Oczywiście liczę się z tym, że są one denerwujące dla czytelników i obiecuje, że postaram sie to zmienić, abyscie mieli jak największy komfort przeglądania stron na moim blogu 😉 .
      Pozdrawiam.

      Polubienie

  2. Cześć Aniu, nie znam Cię osobiście jednak poruszyła mnie Twoja historia i Twój szczególny przypadek. Bardzo rzeczowo i ciekawie opisujesz medyczny aspekt Twojej choroby. Ze swojej strony życzę Ci dużo siły i pogody ducha której olbrzymie pokłady w Tobie drzemią. Pozdrawiam serdecznie. Będę tu zaglądać. XOXO

    Polubienie

    1. Megan Meg An, witam Cię na moim blogu. Cieszę się, że treści tu zawarte Cię zaciekawiły, tym bardziej będzie mi milo jeśli zechcesz tu zaglądać częściej, bo to zdecydowanie nie koniec moich opowieści 😉 Pozdrowionka 😉

      Polubienie

  3. Powodzenia Aniu! Trzymam za Ciebie kciuki!

    Masz lekki styl pisania o ciężkich sprawach, nazwa bloga też w punkt 🙂 pozdrowienia!

    Polubienie

  4. Aniu, Jesteś wspaniałą, inteligentną dziewczyną. Masz w sobie klasę. Masz niepowtarzalną lekkość pisania, dojrzałość, dystans, wyczucie i humor. Uważam, że pisane bloga jest naprawdę świetnym pomysłem, tym bardziej że piszesz ciekawie i z polotem. Jakkolwiek nie zabrzmiałoby to banalnie należę do tych wielu osób, które podziwiają Cię za to jak dzielnie sobie radzisz i łączą się z Tobą w twojej walce. Nikt nie wie co przyniesie jutro Aniu. Nikt nie mógłby powiedzieć, że jutro ktoś nie postawi właściwej diagnozy i nie wdroży właściwego leczenia. Życie jest przewrotne i pisze różne scenariusze. Czasem wydaje się, że nie ma wyjścia z sytuacji by nazajutrz przekonać się, że wszystko zmienia się jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Będę śledził Twojego bloga z nadzieją, że wyczytam wreszcie o Twoim powrocie do pełnego zdrowia i o tym, że jesteś szczęśliwa.

    Polubienie

    1. Panie Wojtku, jestem poruszona tym komentarzem. Niezmiernie miło mi jest przeczytać takie słowa uznania i wsparcia skierowane w moją stronę. Dziękuje za to, oraz za chęć zajrzenia tu i przeczytania tego, czym zdecydowałam się podzielić ze światem. Mam nadzieję, że kolejne wpisy nie rozczarują i ochota na częstsze zaglądanie tu pozostanie. Ze swojej strony mogę obiecać, że zrobię co w mojej mocy, aby nie zawieźć moich czytelników 🙂 Jeszcze raz dziękuję i pozdrawiam serdecznie.

      Polubienie

  5. Znam ludzi, którzy tylko narzekaj, mając tak naprawdę wszystko. Choroba otwiera nam oczy, namacalnie pokazuje to, co tracimy lub już straciliśmy. Ludzie, którzy doświadczyli lub doświadczają bólu mają w sobie więcej empatii i radości z życia. Życzę Ci pogody ducha i wytrwałości 🙂

    Polubienie

    1. To prawda, sama widzę po sobie ile rzeczy potrafiłam docenić, z których nie zdawałam sobie w ogóle sprawy przed chorobą. Jestem osobą, która lubi życie i zawsze potrafiła się nim cieszyć, ale moje doświadczenia otworzyły mi oczy na pewne kwestie, które kiedyś wydawały się błahe… Dziękuje za słowa otuchy 🙂 Pozdrawiam.

      Polubione przez 1 osoba

  6. Wielu innych ludzi mających ogromne problemy z trawieniem twierdzi, że to grzybica candida albicans jest przyczyną ich nieszczęścia, ale obserwując tych ludzi na różnych forumowych dyskusjach w internecie widzę, że tylko niektórym udaje się znaleźć prawdziwą przyczynę ich choroby i tylko niektórym udaje się trwale wrócić do zdrowia. Z medycznego punktu widzenia candida albicans nie jest przyczyną tylko skutkiem innej choroby, a ci ludzie twierdzą, że przyczyną.

    Polubienie

    1. Hej Andrzej! Ja również spotykam się z podobnymi informacjami na temat problemów trawiennych. Ludzie szukają odpowiedzi często sami błądząc, na szczęście niektórym udaję się znaleźć sposoby na swoje dolegliwości. Czasem pacjent lepiej potrafi sobie pomóc niż lekarz. Pozdrawiam.

      Polubienie

  7. Aniu jesteś silną i mądrą kobietą . Podziwiam cię za twój upór ale dzieki niemu dążysz do celu jakim jest ,,życie ” . Płakałam czytając twojego bloga,tez jestem wrażliwa i wiele w życiu przeszłam . Choroba nas umacnia i jesteśmy silniejsze . Pozdrawiam serdecznie 😊 i walcz do konca z całych sił. Warto 😃 😃

    Polubienie

  8. Pomimo całego tragizmu sytuacji, forma jej przedstawienia przez Ciebie jest tak przyjazna i okraszona poczuciem humoru sprawia, że naprawdę Twój blog czyta się ją jak dobrą powieść. Tym bardziej przykre jest to, że byłaś podejrzewana o hipochondrię i chorobę psychiczną. Kiedy słyszę czasem różne opowieści o chorobach … dużo lżejszych od Twojej, to nie wyobrażam sobie jak miałabym przeczytać choć kilka zdań w ich wydaniu. Mam nadzieję i tego Ci życzę, że ta powieść skończy się happy endem.

    Polubienie

    1. Magda, to co piszesz jest dla mnie ogromnie miłe, dopingujące i motywuje do dalszej pracy. Dzięki takim komentarzom widzę, że to, co tu przedstawiam spełnia swoją rolę i nabiera sensu. Dziękuję ❤

      Polubienie

  9. Ważne jest, by dalej iść przez życie. Nieważne jakie ktoś ma schorzenie, trzeba po prostu walczyć o to, by żyć szczęśliwie. 🙂 Na pewno nie jest Ci łatwo, wiedząc że jednak różnisz się od innych, ale ważna jest akceptacja samej siebie. 🙂

    Polubienie

  10. Natrafiłem na Twój tekst i… nawet nie ma takiego słowa ale potrafilem sobie to wszystko zwizualizować. Potem wszedłem na Twoją stronkę i zobaczyłem, że Twa aura jest autentyczna, po prostu ja to widzę i czuję…. Chciałbym spotkać takich ludzi jak TY a najbardziej samą Ciebie… pzdr

    Polubienie

    1. Dzięki, że tu zajrzałeś i za te słowa. Życzę Ci spotkania jak najlepszych ludzi w swoim życiu, i może niekoniecznie od razu mnie, bo mnie to głównie w szpitalu można spotkać :P, a tego nie polecam! Pozdrowionka!

      Polubienie

  11. Trafiłem tutaj z JoeMonstera i powiem Ci,że jestem pod wielkim wrażeniem Twojej determinacji i siły. Tylko zdrowia życzyć i trzymać kciuki.
    Aniu czy mogła byś załorzyć konto PayPal

    To dziecinnie proste i szybkie.

    Tak dużo więcej ludzi mogło by przesłać pieniądze dla Ciebie.Wliczając mnie
    Bo ja mieszkam w UK.

    Mam na imię Marek i jestem członkiem Polish Garrison i UK Garrison 501st Legion.
    Międzynarodowej organizacji kostiumowej z sagi Star Wars.
    Ta organizacja ma 14000 plus członków i zbiera pieniądze na cele charytatywne
    Więc mając PayPal zapodałbym Twoją historię na naszej stronie i może by się coś z tego uzbierało.
    To tylko mój pomysł
    Tak czy siak powodzenia życzę Ci

    Polubienie

    1. Hej Marku,
      Bardzo dziękuję Ci za ciepłe słowa i za podrzucenie pomysłu z PayPal. Oczywiście pomyśle nad tym, i postaram się ogarnąć, ale teraz chwilowo potrzebuję trochę czasu, żeby odetchnąć i przynajmniej nadrobić wszystkie zaległości w komentarzach i wiadomościach. Pozdrawiam serdecznie.

      Polubienie

  12. Hej! Widziałem artykuł na Twój temat na JoeMonster i to on przykuł moją uwagę przeczytałem właśnie powyższy wpis i odezwałem się też na facebooku bo mam jeden pomysł jak pomóc Ci w zebraniu pieniędzy na leczenie. Trzymam również za Ciebie kciuki. Pomimo tego, że życie kopie Cię po tyłku jesteś mega dzielna. 3maj się i czekam na odpowiedź z FB.

    Polubienie

  13. Gratuluje niesamowitej umiejetnosci klarownego formulowania mysli w slowo pisane oraz tego ze udalo cie sie przelamac i otworzyc tego bloga.
    Nie wiem skad czerpiesz tak silna postawe wobec tego co cie na codzien spotyka ale szczerze Ci tego zazdroszcze i z wielka checia postaram sie tego dowiedziec czytajac twoje mysli.
    Temat niewidzialnej niepelnosprawnosci nie jest mi osobiscie obcy i wiedz ze dla wielu (przy czym zdecydowanie mojej osobie) jestes natchnieniem w oswajaniu sie z Elegancka Dziwka i jej kaprysami.

    Zyczyc ci powrotu do zdrowia to malo.

    Osobiscie dziekuje Ci za stworzenie tego wirtualnego pamietnika.

    Jak najwiekszej liczby dobrych dni !

    Polubienie

  14. Witam, czytam o Pani w internecie cicho czuwakac w szpitalu na nocnej zmianie. Jest Pani piękna, mądra dziewczyna z pomysłami jak pięknie opisać swoje odczucia, podróż w góry, ludzka zawiść przy miejscu parkingowym dla niepełnosprawnych i dlatego wierzę, że uda się Pani leczenie w USA lub Meksyku. Musi się Pani to udać, przed Panią piękne młode życie, świat na Panią czeka, musi Pani bardzo o siebie dbać i nie chorować na żadne przeziębienia. Proszę by Pani miała dużo siły. Bez porównania do Pani lecz przez moment pół miesiąca widziałam jak karmiona była moja mama, jakie to uciemiezenie i uwiazsnie do sposobu, ile trzeba sobie odmawiać przyjemności, jak prosiła o kawe, sok czy owoce, których nie mogła. Pani jest taka dzielna, pogodna, trafnie opisuje swoje spostrzeżenis. Podziwiam, że daje Pani radę. Kibicuje Pani mocno. Przekażę 1% dla Pani, pokażę Pani blog, profil innym.

    Polubienie

  15. Witam. Sam od kilku lat mam dość poważne problemy ze zdrowiem ale udało mi się zahamować procesy chorobowe a nawet je cofnąć. Też jestem z Lublina i miałem duże problemy z zdiagnozowaniem tego co było fizyczną przyczyną moich chorób. W końcu po tym jak lekarze nie byli w stanie nic sensownego ustalić uciekłem w stronę medycyny „ludowej” gdzie po prostu były efekty leczenia. Trafiłem w końcu do dość egzotycznego miejsca na Dolnym Śląsku , gdzie w ciągu kilku minut została mi postawiona diagnoza ( dla porównania w Lublinie liczni tzw specjaliści nie byli w stanie w ciągu kilku lat i po wielu badaniach) a po dwóch tygodniach leczenia z stanu bliskiego „zombie” zostałem zmieniony w osobę która odzyskała sporą cześć dawnej sprawności. Dodam tylko, ze przed leczeniem jakakolwiek tabletka powodowała rozstrój działania układu pokarmowego, obecnie tzw. leki mogę przyjmować bez problemu tylko praktycznie wszystkie odstawiłem bo przestały być mi potrzebne. Wiem, że może to dziwnie zabrzmi ale byłe sam świadkiem jak na Dolnym Śląsku (w EAML w Świebodzicach) ludzie pozbywali się chorób – podobno nieuleczalnych. Mi oni bardzo pomogli.
    Pozdrawiam i powodzenia w powrocie do normalnego życia.

    Polubienie

  16. Hej, skoro napisałaś, że będziesz wdzięczna za każdą wiadomość, to i ja postanowiłem coś od siebie dodać. Chociaż pewnie po ostatnich artykułach o Tobie jesteś zasypywana wiadomościami i komentarzami. Pierwszy „rozdział” jeśli tak to mogę nazwać już za mną i już wiem, że będę czytał dalej. Jesteś z pozoru zwykłą sympatyczną dziewczyną, a tak naprawdę kryjesz w sobie super-bohaterkę. Jesteś Twardzielką jakich mało. Trzymam kciuki i wspieram jak mogę. Mam nadzieję, że już niedługo pojawią się wpisy o zebraniu potrzebnej kwoty, a potem już tylko o zdiagnozowaniu Twojej choroby, no i jej wyleczeniu.
    Pozdrawiam

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s